JUŻ NIE BĘDZIE SAM
Kilka dni temu zadzwonił do nas znajomy ksiądz. Powiedział, że nad morzem spotkał człowieka na wózku. Bez obu nóg. Bez domu. Samotnego.
Następnego dnia przywieźli go do nas. Zabraliśmy go do naszego domu w Wietrznie.
Dopiero później poznaliśmy jego historię. Wiele lat temu rzucił się pod pociąg. Przeżył, ale stracił obie nogi.
Dzisiaj jest z nami.
Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądała jego dalsza droga. Wiemy jedno — już nie będzie sam.
Takich historii w naszych domach są dziesiątki. Historii ludzi, którzy gdzieś po drodze stracili wszystko, czasem także nadzieję.
Prawie nigdy o nich nie opowiadamy. A może czasem powinniśmy. Bo właśnie dla takich chwil istnieje Dom Miłosierdzia. Żeby człowiek, którego życie rozsypało się na kawałki, miał jeszcze dokąd przyjść.
Prosimy, módlcie się za niego. I za wszystkich, którzy każdego dnia pukają do naszych drzwi.




