Był z nami krótko — zaledwie półtora tygodnia. Potem trafił do szpitala. Dziś wiemy, że były to jego ostatnie dni.
Nie wszystko rozumiemy. Ale wierzymy, że żaden człowiek nie jest przypadkiem.
Może właśnie po to był ten czas — ABY DOŚWIADCZYĆ JEZUSA, aby pobyć wśród ludzi, aby nie być samemu, aby doświadczyć domu.
„Cenny jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję.” (Iz 43,4)
Dziękujemy za obecność Zbigniewa pośród nas. Prosimy o modlitwę za niego. I za wszystkich, którzy odchodzą — aby nikt nie umierał samotnie.